Zdemaskuj kłamcę (09) - Treść wypowiedzi i używane sformułowania

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Kłamca mówi więcej niż normalnie, zwykle poruszając mało ważne lub niezwiązane bezpośrednio z tematem szczegóły. Detale uprawdopodabniają opowieść, a tym samym ułatwiają przekonanie słuchacza. Często kłamca do uszczegółowienia swojej opowieści wykorzystuje przedmioty będące w zasięgu jego wzroku. Na przykład popijając herbatę, może wspomnieć w swojej opowieści o filiżance.

Proszony o powtórzenie opowieści będzie powtarzać to, co już powiedział, używając tych samych słów i zwrotów. Gdy ktoś przygotowuje nieprawdziwą opowieść, często próbuje zapamiętać jakąś frazę, zdanie czy określenie. Słowa te są później odtwarzane niejako automatycznie. O wyuczeniu się opowiadanej historii może świadczyć użycie przez kogoś słowa lub zwrotu, jakiego wcześniej nie używał.

Kłamcy często używają zwrotów w rodzaju: "aby być uczciwym", "szczerze mówiąc", "uwierz mi", "zapewniam cię".

W swoich opowieściach pomijają istotne, a niewygodne dla siebie, fakty czasowe. "Po pracy poszedłem z Hubertem na piwo, a wiadomość od ciebie znalazłem dopiero przed północą, gdy wróciłem do domu". To, co działo się między rozstaniem z Hubertem a powrotem do domu zostało sprytnie pominięte.

Dla kłamcy charakterystyczne jest także używanie dystansującego języka. Mianem tym określamy sformułowania używane przez ludzi chcących się zdystansować od treści swojej wypowiedzi. Dystansującego języka często używają osoby chcące oszukać same siebie; jego używanie świadczy jednak zwykle, że ktoś kłamie.

Mówca dystansuje się od śmierci mówiąc o kimś, że "odszedł", "zasnął na wieki" albo bardziej frywolnie - "kopnął w kalendarz", "przekręcił się". Wojskowi określają śmierć ludności cywilnej wyrażeniem "zniszczenia uboczne".

Język dystansujący to nie tylko eufemizmy. To także stwierdzenia sugerujące odpowiedzi używane zamiast odpowiedzi bezpośrednich. Np. "Czy zrobiłbym coś takiego?" lub "Dlaczego miałbym to zrobić?" zamiast po prostu "Ja tego nie zrobiłem". Użycie zwrotu "ten facet" na określenie kogoś dobrze znanego mówcy i słuchaczowi to kolejny przykład dystansowania się. Gdy ktoś chce uniknąć odpowiedzialności czy konsekwencji także usiłuje się zdystansować używając odpowiednich fraz. "Mój" staje się "tamtym" lub "jakimś", pojawiają się zbędne słowa; zamiast "nie zauważyłem go" kłamca mówi "naprawdę go nie zauważyłem". To dodatkowe "naprawdę" może świadczyć o kłamstwie.

Napisaliśmy na wstępie, że kłamca mówi więcej niż normalnie. Dotyczy to jednak przede wszystkim sytuacji, gdy miał czas przygotować swoją wypowiedź. Jeśli zostanie zaskoczony pytaniem, jego odpowiedzi będą raczej krótkie. Improwizowana opowieść wymaga znacznego wysiłku umysłowego, a ten kłamca stara się ograniczać. Nie chce także mówić zbyt dużo, by później nie pogubić się w szczegółach.

Kłamca, odpowiadając na niespodziewane pytanie, najczęściej użyje słów pytającego. "Czy to ty wybiłeś szybę?" - "Nie, to nie ja wybiłem szybę". Zaskoczony, nie szuka własnych słów ale ograniczając wysiłek umysłowy automatycznie powtarza słowa zawarte w pytaniu.

O prawdziwości wypowiedzi świadczą raczej krótkie, spontaniczne sformułowania niż sztywne i wymuszone.

Gdy kłamca nie ma przygotowanej odpowiedzi, musi ją wymyślić. Nie chcąc stwarzać wrażenia opóźnienia odpowiedzi, używa różnych sposobów, by ukryć swoje zaskoczenie i zyskać trochę czasu. Powtarza dokładnie słowa rozmówcy, prosi o powtórzenie pytania, określa pytanie jako świetne, celne. Może wtrącić, że odpowiedź nie jest prosta, nie jest rodzaju "tak" lub "nie". Zdarza się, że próbuje na chwilę odbić piłeczkę mówiąc "Zależy, co masz na myśli" czy "Kto ci to powiedział?" Zręczny kłamca może próbować uniknąć odpowiedzi zmieniając temat: "Bo chciałem... e, ufarbowałaś włosy czy mi się wydaje?" Podobnie, gdy już zacznie swą wypowiedź, może próbować odwrócić uwagę od siebie przerywając w środku zdania i zaczynając mówić o czymś zupełnie innym.

Skuteczną bronią kłamcy są komplementy. Ludzie lubią pochwały, skomplementowanie kogoś daje szansę odwrócenia jego uwagi od niewygodnych kwestii, zarówno, gdy kłamca jest zaskoczony jakimś pytaniem, jak też wtedy, gdy spodziewa się zarzutów. W tym drugim przypadku uprzedza czyjeś ewentualne pretensje, chwaląc tego kogoś. Kwiaty czy jakiś drobiazg tworzą dodatkowo swoistą atmosferę i ktoś mało asertywny, nie chcąc jej zniszczyć, rezygnuje z zadania niewygodnego pytania. Pewny siebie kłamca może przejść do ataku, a nawet usiłować wywołać w kimś poczucie winy - "Koleżankom w pracy raczej nie zadajesz takich pytań!"

 

gmatwanina

 

Gdy kłamca snuje już swoją improwizowaną opowieść, jest ona zwykle zagmatwana. Kłamca często zatrzymuje się wpół zdania, zaczyna od początku i nie kończy zdań. Składnia jest niewłaściwa, a zdania niepoprawne gramatycznie. Chcąc zdezorientować słuchacza lub usiłując uciec od niewygodnego tematu, kłamca dowcipkuje bądź wtrąca sarkastyczne uwagi.

Kłamcę można zdemaskować analizując jego wypowiedzi.

Mówiliśmy już o dystansującym języku. Gdy ktoś mówi, że stara się być uczciwy, może to oznaczać, że wcale uczciwy nie jest. Używa takiego sformułowania, by usprawiedliwić się przed samym sobą. Chce jak najlepiej, stara się, ale nie zawsze mu wychodzi...

Gdy dziewczyna opowiadając rodzicom, że została zgwałcona, używa zaimka "my", ujawnia, że nie mówi prawdy. Zaimek "my" nie tylko wskazuje liczbę mnogą, ale oznacza również partnerstwo czy współdziałanie. Podobnie, gdy facet tłumaczy się Wam ze spotkania z inną kobietą. Mówi, że nie miał zamiaru spędzać z nią czasu ale nie mógł się od niej odczepić. Gdy użyje słowa "my", zdradzi, że istniała jednak między nim a nią jakaś nić porozumienia.

O kłamstwie może świadczyć także mieszanie czasów gramatycznych. Gdy ktoś opowiada nam historię używając czasu przeszłego i nagle przy jakimś słowie przechodzi na czas teraźniejszy, to możliwy znak, że kłamie. Użycie czasu teraźniejszego przemawia za tym, że nie wydobywa opowieści ze swojej pamięci tylko ją tworzy. Gdy facet opowiada kolegom: "Poznałem w barze świetną dziewczynę, zabrałem ją do siebie. Gdy tylko przekroczyliśmy próg mieszkania, ona rzuca się na mnie..." zapewne koloryzuje. Nie opowiada tego, co zdarzyło się naprawdę ale to, co w danej chwili podsuwa mu wyobraźnia.