Nie bądź łanią!

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W tekście Nie interesują go moje problemy Edyta opisuje problemy w pracy i zachowanie swojego faceta, gdy chciała o nich z nim porozmawiać. Druga część tekstu zawiera nasz komentarz do przedstawionej sytuacji. Zgodnie z oczekiwaniami Edyty skupiliśmy się na jej facecie pomijając zupełnie jej problemy w pracy.

Choć bywamy frywolni, dowcipni, czasem może irytujący, to bardzo poważnie traktujemy nasze Użytkowniczki i problemy, z którymi się do nas zwracają. Staramy się je komentować i wyjaśniać najszerzej i najuczciwiej jak potrafimy. Choć Edyta nas o to nie prosiła, uznaliśmy, że warto skomentować także postępowanie jej kolegi z pracy.

Każdemu może się zdarzyć, że z czegoś się nie wywiąże, że kogoś zawiedzie. Edyta pisze jednak, że nie pierwszy raz ma przez niego kłopoty. On zawala robotę, a ona zbiera cięgi. I wciąż go kryje.

Edyta nic na ten temat nie wspomina ale prawdopodobnie mimo wszystko lubi kolegę nieroba albo nie chce być postrzegana przez innych współpracowników jako donosicielka. A facet to wykorzystuje.

Naszym zdaniem są dwie możliwości. Albo uważa, że znalazł przysłowiowego jelenia (mówiąc ściśle w tym przypadku łanię) i świadomie oraz z premedytacją zrzuca wszystko na Edytę, albo jest nieodpowiedzialnym lekkoduchem i liczy, że zawsze mu się uda. Te jego rachuby nie są pozbawione podstaw, bo Edyta już wielokrotnie wykonywała za niego pracę lub zbierała cięgi. Bez względu na przyczyny nie można tolerować takiej sytuacji. Każda „wpadka” rzutuje na opinię o pracowniku i nie pozostaje bez wpływu na przebieg kariery zawodowej.

Edyta prawdopodobnie jest już bliska granicy buntu. Nie wie jednak, jak rozwiązać ten problem. Świadczy o tym fakt, że zwróciła się do swego faceta. Ponieważ nie chciał jej nawet wysłuchać, postanowiliśmy go tym razem wyręczyć.

Zrozumieliśmy, że szef często powierza im wspólne zadania. Naszym zdaniem Edyta powinna dystansować się od tego kolegi przy rozdziale pracy. Nie jest to bynajmniej takie trudne. Rzecz w tym, by dokonać choćby formalnego podziału pracy w obecności szefa. W opisanym przypadku Edyta z leniwym kolegą poproszeni zostali o przygotowanie prezentacji kilku firm - potencjalnych klientów. Edyta powinna powiedzieć od razu: „To ja przygotuję informacje o firmie X, Y i Z, a ty zajmij się firmą A i B” biorąc na siebie nawet więcej pracy, by dać do zrozumienia szefowi, że nie stara się wymigać od roboty ale dokładnie sprecyzować zakres swoich obowiązków. Można znaleźć wiele argumentów, by przekonać szefa, że współpraca w trakcie realizacji zadania jest niemożliwa - wyjazd, konieczność poświęcenia najbliższych wieczorów sprawom rodzinnym itp., że lepiej jest podzielić realizację treści, koordynując jedynie formę prezentacji. Szef na pewno zapamięta, że taki podział został dokonany; może nawet pamiętać dokładnie, co kto ma zrobić. Gdy w trakcie prezentacji wyników pracy zabraknie jakichś elementów, szef będzie wiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny.

Taki postulat powinien podziałać trzeźwiąco także na wykorzystującego Edytę kolegę. Świadomość faktu, że nie będzie mógł za nią się schować, gdy znów zawali sprawę, powinna podziałać na niego mobilizująco. Nie może mieć pretensji do Edyty, bo jakiekolwiek jego argumenty wytrąci mu z ręki stwierdzeniem, że i tak wzięła na siebie dużo więcej niż on, więc powinien się cieszyć, a nie czepiać.