Z życia wzięte: Zaufanie

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Jednym z warunków koniecznych udanego związku jest zaufanie. Nawet jeśli trudno jest ufać partnerowi, warto sobie takie zaufanie nakazać. Jeśli partner nasze zaufanie zawiedzie, będziemy cierpieć. Ale będziemy cierpieć raz.

Jeśli natomiast partnerowi nie ufamy, to jest to toksyczne dla każdego związku. Męczymy się sami i męczymy partnera. Daje się to odczuwać przez cały czas trwania relacji z partnerem.

W wielu przypadkach zaczynamy kontrolować partnera, często samej/samemu zawodząc jego zaufanie. Bo jak określić potajemne sprawdzanie jego telefonu, czy włamania do jego skrzynki pocztowej? To chorobliwa podejrzliwość, nie przynosząca szczęścia ani partnerowi kontrolującemu ani kontrolowanemu.

Nierzadko zdarza się i tak, że chorobliwie podejrzliwy partner jawnie domaga się dostępu do naszej skrzynki pocztowej. Twierdzi, że w związku nie powinno być żadnych tajemnic. Że wszelkie profile, hasła dostępu, PIN'y są wspólne.

Od kogoś takiego trzeba uciekać jak od zarazy. Chyba, że wciąż chce się udowadniać, że nie jest się wielbłądem. Tacy osobnicy nigdy nie ufają i wciąż szukają dowodów na oszustwo czy wiarołomność partnera. Ktoś taki potrafi zatruć i zniszczyć każdy związek.

Tacy ludzie nie rozumieją, że każdy potrzebuje maleńkiego kącika, który należy tylko do niego. W każdym związku bywają dobre i złe chwile. I gdy nadejdzie zła chwila, to uciekamy do swojej norki. Norki znanej tylko nam. Czasem jest to przyjaciel, czasem odreagowujemy anonimowo na jakimś czacie. Jest to tylko nasze. Nikt inny nie powinien mieć tam wstępu - nawet partner. Ale ci, chorzy z zazdrości, opętani podejrzliwością wdzierają się i tam. Dążą do pełnej dominacji.

Nie bądźcie takie. Ale i nie pozwalajcie, by taki był wasz mężczyzna. Od razu pokażcie mu, że to jest wyłącznie wasza norka. Że w to jedno, jedyne miejsce nie wolno mu wchodzić. Że to jest wasze schronienie przed nim.

Inaczej będziecie jak moja znajoma. Jej chorobliwie podejrzliwy facet całkowicie ją zdominował. Dziewczyna odzywa się do mnie tylko wtedy, gdy nadchodzi zła chwila. Płacze, że facet traci zainteresowanie jej osobą. A jest nim chyba opętana. I jedyne, co mogę zrobić, to pełnić rolę adwokata diabła. Nie chce i nie mogę powiedzieć jej, by uciekała od niego jak najdalej. Bo, po pierwsze, i tak nie posłucha, a po drugie, facet wydaje się być przyzwoity. Tylko ta jego chorobliwa podejrzliwość i dążenie do totalnej dominacji. Ale może jest jeszcze reformowalny...