Z życia wzięte: Pauli seks bez zobowiązań (3)

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Od napisania poprzedniej części upłynęło kilka dni. Ten czas pozwolił mi uświadomić sobie, czego Paula naprawdę chce. Nie oczekuje ona w gruncie rzeczy, że Artur ją pokocha. Paula chce, by on z nią po prostu był. By ją szanował, cenił, opiekował się nią. Chce czuć jego zainteresowanie i bliskość. To jej wystarczy. Cóż zatem może zrobić, by tak się stało? Odpowiedź na to pytanie ma uniwersalny charakter. Dotyczy w zasadzie wszystkich mężczyzn.

Zacznijmy od tego, jacy są mężczyźni.

Są praktyczni, wygodni, leniwi, nieskomplikowani. Nie robią nic, czego robić nie muszą. I właśnie te ich cechy dają szansę ich zdobycia.

Paula powinna niepostrzeżenie zacząć wyręczać Artura w najbardziej prozaicznych kwestiach. Zrobić kolację, sprzątnąć mieszkanie, załatwiać jakieś sprawy typu wysłanie listu, zakupy. Powinna doprowadzić do tego, by bez niej czuł się bezradny. By czynności, których Artur teraz nie zauważa, bo do ich samodzielnego wykonywania przywykł, zaczęły mu nagle ciążyć i przeszkadzać. Niech zacznie kojarzyć jej obecność z osobistą wygodą: "Jak to dobrze, że Paula jest ze mną".

Musi jednak uważać na dwie kwestie.

Po pierwsze, nie może zacząć robić za Artura wszystkiego, jak leci. Nie powinna przychodzić do niego tylko po to, by przygotować mu kolację czy posprzątać. To powinno się dziać niejako przy okazji jej bytności u niego. W przeciwnym razie może doprowadzić do sytuacji, że Artur jej wszechstronną pomoc uzna za normę i będzie miał jej za złe, gdy czegoś nie zrobi. A chodzi przecież o jego wdzięczność za to, co Paula robi, a nie o irytację, że nagle coś musi robić sam.

Po drugie, nagłe totalne wejście Pauli w jego życie może spowodować, że Artur poczuje, iż w jego światku zrobiło się ciasno, że wszędzie jest Paula i stwarza mu ograniczenia. A kolejną fundamentalną cechą mężczyzn jest przecież umiłowanie wolności, konieczność posiadania własnej, osobistej przestrzeni życiowej.

Pauli nie wolno tej przestrzeni naruszyć. Jeśli to zrobi, Artur poczuje się osaczony, Paula zacznie go "uwierać". Postulat nienaruszalności osobistej przestrzeni mężczyzny nie dotyczy wyłącznie drobnych codziennych spraw. Ma o wiele szerszy kontekst. Obejmuje w zasadzie wszystkie aspekty życia: wszelkie decyzje, spotkania z kumplami, spędzanie czasu wolnego itd. Kobieta może ingerować w osobistą przestrzeń mężczyzny ale powinna robić to z wyczuciem, w taki sposób, by mężczyzna nie czuł, że ta przestrzeń się kurczy.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno. Mężczyźni nie są skomplikowani. Wiele naszych tekstów radzi, byście nie liczyły na domyślność mężczyzn i wszystko mówiły wprost. To prawda. Ale nie w tym przypadku. Gdy powiecie mężczyźnie, że będziecie wszystko za niego robić, domyśli się, że "polujecie" na niego. A tu chodzi o to, by dać mu odczuć, że Was potrzebuje, że bez Was jest mu niewygodnie; ale nie brakuje mu Was jako sprzątaczki na etacie tylko jako elementu codzienności, składowej jego życia.

A co z seksem? Nie możecie doprowadzić mężczyzny do przekonania, że ma Was na każde zawołanie. Mężczyzna nigdy nie może być pewien, że wieczór zakończy się w łóżku. Nie oznacza to, że macie być niedostępne. Macie być tajemnicze, nieodgadnione. Macie być dla mężczyzn niespodziankami. Gdy wiemy, że osiągniecie celu nie wymaga żadnych starań, nie będziemy marnotrawić energii. Do wysiłku zmusza nas tylko niepewność rezultatu.

W kwestii seksu Paula zepsuła chyba wszystko, co było można zepsuć. Sama z siebie zrobiła "sekspogotowie". Na każdy gwizdek Artura wskakiwała mu do łóżka.

Ale nawet to może jeszcze spróbować naprawić. Powinna jednak działać subtelnie, w wyważony sposób. Nie chce się tu powtarzać. Odsyłam do tekstu Prawdy o mężczyznach: Dobre "nie", gdzie opisałem podobną sytuację.